O nieeleganckich praktykach nurków – słów kilka. Dlaczego nurek pluje do maski?

Facebookgoogle_pluspinterest

O tym, że nurkowie nie należą do najbardziej kurtuazyjnych osób wie każdy, kto spędził w ich gronie choćby jeden dzień. Dlaczego płetwonurkowie nic nie robią sobie z etykiety i bezceremonialnie plują, smarkają, bekają czy sikają (tak właśnie, nie bójmy się tego powiedzieć) w wodzie?
W wielkim skrócie można stwierdzić, że zmusza nas do tego samo nurkowanie.

Umówmy się. Kulturalny człowiek robi „te” rzeczy w ustronnym miejscu, w samotności, a przynajmniej się z nimi nie afiszuje. A tu nagle, przychodzisz na kurs nurkowy i okazuje się, że o kulturze, którą Mama przez tyle młodzieńczych lat Tobie wpajała, musisz po prostu zapomnieć. Bezcenna jest mina kursanta, gdy podczas pierwszego nurkowania instruktor przed każe mu pluć do maski, zaraz po wynurzeniu głośno beka, sowicie smarka i w dodatku zachwyca się, jak to sobie „zrobił ciepło” po dwudziestu minutach nurkowania. „A to fleja”, „Toż to nie wypada” – myślicie sobie. Wypada, wypada, a w niektórych przypadkach nawet trzeba. Fizyki i fizjologii nie oszukasz. Co więcej, jeśli będziesz krępował się plucia do maski czy smarkania w wodzie najprawdopodobniej popsujesz sobie nurkowanie, a przede wszystkim zwiększysz ilość czynników mogących przyczynić się do stworzenia niebezpiecznej sytuacji pod wodą. Zatem smarkajcie i plujcie na zdrowie!

W dzisiejszym wpisie postaram się przyjrzeć bliżej zwyczajowi plucia do maski. Zapewne każdy z nas na początku swej drogi nurkowej zastanawiał się dlaczego przed nurkowaniem trzeba napluć do maski.

Tak, może to mało estetyczne, ale działa. Ślina jest najłatwiej dostępnym, darmowym płynem, dzięki któremu maska nie będzie parowała. Nurkowanie w zaparowanej masce nie jest ani bezpieczne, ani przyjemne. Jeśli chcemy widzieć coś więcej niż gęstą mgłę, musimy zapobiec temu zjawisku. Powstaje ono wskutek osadzania się mikroskopijnych kropel wody (wilgoci) na wewnętrznej powierzchni szkła.
Zapobiegać parowaniu można na kilka sposobów. Smarując wnętrze szkła m.in. śliną, środkiem przeciwmgielnym (do kupienia w sklepie nurkowym), szamponem, detergentem lub pastą do zębów. Nie ma znaczenia jaki środek wybierzesz. Efektem ma być obniżenie napięcia cząsteczek wody, które zaczną się łączyć w krople i spłyną na dno maski, pozostawiając szybę przeźroczystą.
Plucie to najpopularniejszy sposób na czystą maskę. Ślina jest zawsze pod ręką, nie trzeba o niej pamiętać pakując się na nurkowanie, nigdy się nie kończy i jest darmowa. Wystarczy się tylko przełamać…

Oczywiście, żeby jakikolwiek sposób zadziałał, po zakupie nowej maski, trzeba ją odpowiednio przygotować, o czym już wkrótce przeczytacie w kolejnych postach.

Czekajcie również na kolejne notki z cyklu nieeleganckich praktyk nurków, ponieważ będzie ich zdecydowanie więcej 😉

Facebookgoogle_pluspinterest

1 komentarz

  • hej,
    Tak mi przyszło do głowy , że trzeba by jeszcze rozważyć zaleganie w suchym skafandrze „gazów cieplarnianych” 🙂
    pozdrawiam

    Brunon,
  • Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *